Liczarki
Przywódca zawołał ze złością: — A więc to były psy Ogallalla! Hang-peh-te-keh, Ciężki Mokasyn, ich wódz zranił mnie i pozbawił ucha, a ja nie mogłem się mścić. Prosiłem Wielkiego Ducha, aby mnie naprowadził na jego trop, ale moje życzenie nie zostało dotąd wysłuchane. W tej chwili podszedł Wohkadeh, który stał niedaleko i słyszał wszystko. — Jesteś na jego tropie, gdyż Hang-peh-te-keh jest przywódcą tych Ogallalla, których ścigamy. — A więc Wielki Duch oddal go wreszcie w moje ręce! Ale kim jest ten młody czerwony wojownik, który chciał walczyć ze Stokrotnym Grzmotem i tyle wie o Siuksach Ogallalla? — To Wohkadeh, odważny syn Dumang-kake — odparł Old Shatterhand.I tak się stało. Patrzą, jedzie powóz w cztery konie. Wszyscy wyszli naprzeciwko i patrzą, zaglądają do powozu, a tu żaba! Zajechała przed pałac, drzwi się otwierają, a tu wyskakuje żabka na chusteczkę, którą jej narzeczony podstawił. Wniósł ją potem na niej do pokoju, a bracia i wszyscy śmieli się. Każdej narzeczonej przeznaczono osobny pokój. A najmłodszemu bratu oddano żabkę do jego pokoju. W nocy, gdy księżyc oświetlił izbę, a on usnąć nie mógł, tylko spokojnie leżał na łóżku, spostrzegł, że żabka zrzuca z siebie tę skórkę i przemienia się w prześliczną kobietę, a ta chodzi sobie po pokoju.
Królewicz, utraciwszy spokój, ustawicznie przemyśliwał nad sposobami jej bliższego poznania. Nareszcie dostrzegł, jak przyleciawszy nad brzeg morski i kąpiąc się pomiędzy sitowiem, odpinała skrzydła. Wtedy znienacka na nie napadł i te panieńskie skrzydła zdobył. Pozbawiona obrony panna musiała się zwycięzcy poddać i miała już być uprowadzona. Że jednak był on szlachetnym rycerzem, widząc jej rozpacz, poprzestał jedynie na wyznaniu swych uczuć. - Wróć mi panie skrzydła - odrzekła - to uwierzę, że mnie kochasz. liczarki Królewicz oddał jej skrzydła, pod warunkiem, że mu sama poda sposób odszukania jej. Hostessa niezwruszona pewnie wykrzykuje znane okienka.